W nowej perspektywie finansowania UE obejmującej lata 2007-2013 głównym żródłem finansowania gospodarki staną się fundusze strukturalne. Rzecz w tym, czy klastry znajdą się w centrum czy na obrzeżach tego projektu. Sądzę, że jest to temat na tyle ważny, że nie żałowałem kąśliwego języka. 

Klastry a strategia innowacyjności

Józef Kamycki 

Stało się. Będziemy musieli żyć w kraju w którym jednym z ważniejszych ¼ródeł finansowania gospodarki (obok giełdy, banków, funduszy inwestycyjnych, funduszy kapitałowych) będą „unijne” fundusze strukturalne. Nazwa jest bardzo mylącą, bo sugeruje że coś od kogoś dostaniemy. Nie tak zupełnie, my musimy w formie funduszy odbierać to co z naszych podatków zabiera nam Bruksela. Idziemy zatem po swoje. Id¼my więc przytomnie.

Przed organami administracji rządowej pojawiło się zadanie rozdzielenia potężnej kwoty funduszy. Nie jest zatem dziwne, że stara się ona wypracować w tym zakresie jakaś strategię. Jednak po przeczytaniu Regionalnej Strategii Innowacyjności  Województwa Podkarpackiego na lata 2005 – 2013. Mam wątpliwości dla jakiej rzeczywistości jest ona napisana. Idealnej i wydumanej czy rzeczywistej i brutalnej. Na wszelki wypadek przypominam ojca ekonomii Adama Smitha “...Nie od przychylności rze¼nika, piwowara czy piekarza oczekujemy naszego obiadu, lecz od ich dbałości o własny interes. Zwracamy się nie do ich humanitarności, lecz egoizmu i nie mówimy im o naszych potrzebach, lecz o ich korzyściach...

            Pozwólcie Państwo, że popastwię się trochę nad dokumentem który można znale¼ć na stronie http://www.rsi.podkarpackie.pl/pliki/reg_str_innow_2005_2013.pdf.

Co zaoferują nam przedsiębiorcy w trosce o własny interes i jak tym interesem posterować? Ot właśnie....

Główne grzechy stategii 

1.      Tkwi po uszy w socjalizmie.

Odnosi się wrażenie, że strategia jest pisana dla gospodarki planowej a nie rynkowej. Adresowana jest do jakiegoś virtualnego centrum decyzyjnego – którego tak naprawdę nie ma !!! Co gorsza, usiłuje takie centrum tworzyć i zgłaszać do niego postulaty. Proszę zerknąć na stronę 14. Zobaczycie tam przedsiębiorstwo lub klaster tak szczelnie obudowany różnego rodzaju instytucjami „dbającymi” o innowacyjność, że istnieje uzasadnione przypuszczenie, że to przedsiębiorstwo zostanie zapieszczone na śmierć. Próbuję doszukać się jakiegoś centrum decyzyjnego. Brak mi tylko WE KW PZPR (dla młodzieży - Wydziału Ekonomicznego Komitetu Wojewódzkiego PZPR) i miałbym pełny socjalizm. Czegoś nie rozumiem. Po co tu wstawiać klastry, jak te organizacje powinny być – sądzę, że się trochę na tym znam – organizacjami „strukturalnie innowacyjnymi”. Radziłbym autorom tego opracowania popatrzeć w kalenadarz. Mamy rok 2006-ty.

2.      Przecenia się rolę administracji państwowej i samorządowej w dziedzinie kreacji innowacyjności.

Rozdział „Dobre praktyki w zakresie innowacji, zinwentaryzowane na etapie badań postaw i działań administracji samorządowej i rządowej” (strona 30) to po prostu stek bzdur. Do diabła! Nawet gdy fundusze strukturalne stały się jedną z głównych metod finansowania gospodarki to w ostatecznej instancji nie urzędnik a przedsiębiorca musi wykazać inicjatywę gospodarczą. On musi wyłożyć wkład własny, zrobić biznes plan, napisać wniosek i doprowadzić do końca przedsięwzięcie. Czasy takie już były gdy urzędnicy decydowali kiedy siać a kiedy zbierać i przydzielały środki na finansowanie deficytu. Skończyło się to smutnie. Szanowni i utytułowani autorzy. Tę innowacyjność w gospodarce zrobią tylko i wyłącznie przedsiębiorcy i to pod warunkiem, że będzie im się chciało. Chyba obowiązują jakieś zasady organizacji mówiące o autonomii zewnętrznej i wewnętrznej przedsiębiorcy. Komu jak komu, ale przedstawicielom nauka ta wiedza powinna być dostępna. Chyba, że dalej mamy socjalizm?

Skoro jednak urzędnik ma realizować jakąś strategię, to ta strategia powinna być realizowalna. Cały wysiłek intelektualny powinien być skierowany na działania, które urzędnik tak naprawdę może. Istnieje duży wpływ administracji w zakresie kapitału intelektualnego we wszystkich jego odmianach. Jednak wskazywane działania nie wychodzą poza proces początkowego nauczania. O budowie „kapitału strukturalnego”  na który administracja mogłaby mieć wpływ nie ma w projekcie ani słowa. Wyobra¼nia o strukturach organizacyjnych  kończy się na kodeksie spółek – to nie rodzi przewagi konkurencyjnej. Elementem takiego kapitału strukturalnego jest klastrowa koncepcja biznesowa.  Tymczasem przenoszenie strategii działania firmy na klaster jest głębokim nieporozumieniem. Jest to myślenie w stylu: będzie tak samo ale inaczej.

3.      Wyznaje zasadę że „urzędnik wie lepiej”

Jak patrzy się na przebieg strumieni inicjatywy na schemacie 4. Struktura wdrażania RSI (strona 57) odnosi się wrażenie, że to nie gospodarka funkcjonuje w otoczeniu administracji a wręcz przeciwnie przedsiębiorstwa są urzędami d/s produkcji. Oczywiście urzędnik wie lepiej kiedy inicjatywa jest niezgodna z RSI i może zawsze każdą inicjatywę sprowadzić do parteru nawet gdyby o przysłowiowe złote jajka dla województwa chodziło. Pomijając, że tworzy to obszar korupcjogenny o niespotykanym zasięgu to także zasadne jest pytanie o zgodność z ustawą o swobodzie działalności gospodarczej?

4.      Beztroski stosunek do działań konkurencyjnych.

                Głównym motorem działań innowacyjnych jest chęć ściągnięcia tzw. renty nowości. Niebagatelna rzeczą w takich działaniach jest zachowanie tajemnicy. Decydują dosłownie godziny wprowadzenia produktu na rynek. Wszystkie działania zwiazane z pozyskiwaniem funduszy na prace innowacyjne niosą zagrożenie kradzieży pomysłu. Zatem na ogół mało spotyka się prac rozwojowych finansowanych przez banki czy fundusze kapitałowe. Ocena działania innowacyjnego przez specjalistów z branży obsługujących proces uzyskiwania rekomendacji jest zagrozeniem szczególnie niebezpiecznym. Najrozsądniejszym działaniem byłoby doprowadzenie firm do sytuacji w której same mogłyby finansować działania innowacyjne. Póki co wystarczyłoby nie przeszkadzać: przyjąć oświadczenie o innowacyjnym charakterze projektu i dokonać rozliczenia post factum. Przedsiębiorcy przecież ryzykują wkładem własnym i to jest niezłym zabezpieczeniem szczerości intencji.

5.      Zbyt pobieżna analiza SWOT.

Mnie uczono, że nie ten jest mądry, który napisał grubszą książkę, ale ten, który nad konkurencja ma przewagę jednego zdania. W przytoczonej masie argumentów za i przeciw trudno doszukać się tych najważniejszych. Od naukowców należałoby oczekiwać czynników, których nie widać gołym okiem lub tych które stanowią społeczne tabu. Sądzę, że bez uwzględnienia chociażby następujących czynników o zapewnieniu Podkarpaciu konkurencyjności nie może być mowy: Proponuję następujące korekty :

a.       MOCNE STRONY

Najlepiej założyć, że mocnych stron dla gospodarki prowadzonej w sposób intuicyjny ten region nie ma. Gdyby było zostałyby już wykorzystane. Brak mocnych stron nie oznacza że region nie ma mocnych szans.

b.      S£ABE STRONY

Brak zrozumienia administracji dla nowoczesnych trendów ekonomicznych (ekonomii regionalnej, ekonomii rozwojowej, ekonomi neoistytucjonalnej). Kurczowe trzymanie się liberalnego paradygmatu konkurencyjności. Bezradność wobec problemów budowy gospodarki opartej o zaufanie.

c.       SZANSE

-         Olbrzymie rezerwy tkwiące w wyzwoleniu efektów synergi,

-         Poważne zasoby kapitału rozproszonego,

-         Oddolne inicjatywy w zakresie wykorzystania efektu synergii (działanie grupy inicjatywnej ustawy o grupach przedsiębiorstw rodzinnych).

-         Zaproponowanie naszemu województwu udziału w konsorcjum ProAct – już przez samo wskazanie obszaru poszukiwania szans. Ten program ma usunąć słabe strony,

d.      ZAGRO¯ENIA

-         Wykształcenie się burżuazji kompradorskiej. Bardzo często nazywa się to niezdrową konkurencją. Warto wiedzieć że marża handlowa dla produktów wysokiej technologii często przekracza 60% a kupcy związani są z dostawcami (na ogół zagranicznymi) umowami lojalnościowymi ograniczającymi im swobodę kształtowania marż. Jest to „piata kolumna” naszej gospodarki. Nie róbmy z tego tabu. Naszą inicjatywę produkcyjną zabija się pieniędzmi ściąganymi z naszego konsumenta. Musimy albo reagować, albo umrzeć.

-         Brak gospodarczego refleksu. Istnieje obawa, że administracja poczeka, aż się to u kogoś sprawdzi. Wtedy będzie za pó¼no.

6.      Brak wskazania strategicznych celów finansowania.

Tym razem nie chodzi o wybór miedzy pietruszką a cebula czy informatyką a biotechnologia. Należy odpowiedzieć na pytania bardziej fundamentalne:

-         czy postawić na gospodarkę oligarchiczną zgodnie z obowiązującą modą  czy budować konkurencyjny segment gospodarki partnerskiej.

-         Czy poddać się modzie na globalizacje, czy przystąpić do konkurencji siłą całego regionu, 

-         Czy wydoskonalać „wściekłą konkurencyjną” czy postawić na gospodarkę komplementarną wewnętrznie a konkurencyjną zewnętrznie (kapitalizm sojuszników).

-         Czy oprzeć gospodarkę o teren, czy o skupiska, czy szukać rozsądnego kompromisu,

-         Czy budować infrastrukturę w nadziei na zewnętrznego inwestora strategicznego, czy wprowadzić na nowych zasadach do obrotu gospodarczego to co mamy.

Odpowied¼ na te pytania byłaby odpowiedzią na temat wyboru strategii. Niestety – w obecnym kształcie – RSI jest dokumentem traktującym o strategii jedynie z nazwy.

 

Czy jest rozwiązanie?

 

Tak, rozwiązanie jest i jest to rozwiązanie genialnie proste. Otóż proponuję uzależnić wielkość dofinansowania projektów innowacyjnych (a może każdych innych dofinansowywanych z funduszy strukturalnych i kierowanych do sektora MśP) od ilości podmiotów, których interesy zostały uwzględnione.

 

Takie rozwiązanie ma następującą zaletę:

-         rozwiązuje – w pewnym stopniu – boja¼ń przed konkurencją która jest według opinii przedsiębiorców jednym z czynników zniechęcających przed inwestowaniem w innowacyjność. Przedsięwzięcia powinny być na tyle rozległe aby włączały sferę nauki, produkcji i pacyfikowały burżuazję kompradorską.

-         wprowadza mechanizm budowy gospodarki komplementarnej wewnętrznie a konkurencyjnej zewnętrznie na wzór gospodarek Japonii, Korei, i państw chińskiego obszaru językowego. Kapitalnego w tym względzie doświadczenia dostarczają japońskie keiretsu i koreańskie czebole.

-         w naturalny sposób przyczyniłoby się do rozwoju klastrów a zwłaszcza klastrowej koncepcji biznesowej (doprawdy rozbawiają mnie niektórzy „uczeni” jak wypowiadają się o klastrach a zwłaszcza o klastrze informatycznym !!!!)

-         jest genialnie prosta: rozwiążecie więcej problemów technicznych i społecznych dostaniecie większą dotację - zyskacie.

 

Jak ważny jest to problem. Otóż przy konstruowaniu pierwszego konsorcjum firm informatycznych występujących o projekt stażowy, stało się jasne, że ilość problemów do rozwiązania wzrasta do kwadratu ilości podmiotów, których interesy muszą być uwzględnione. Nauczmy się ten wysiłek nagradzać. To myślenie powinno być osią strategii. Inaczej będziemy opowiadali komunały o sąsiedzie, który modli się aby konkurentowi stodołą się spaliła.

 

Strategia wdrażania każdego pomysłu podpowiada, aby zaproponować kilka wariantów. Zwykle powinno rozpoczynać się od wariantu nazywanego łagodnym. Co widzi przedsiębiorca na niżej załączonej tabeli: im więcej podmiotów wchodzi do przedsięwzięcia tym stopień finansowania jest wyższy. Gdyby władzy zależało na wspomaganiu gospodarki partnerskiej powinna także rozważyć przypadek braku finansowania pojedynczych przedsiębiorstw. Musimy zdać sobie sprawę z faktu że wzmacniając jednych skazujemy na zagładę innych. Fundusze strukturalne mogą stać się śmiertelnym zagrożeniem dla części gospodarki oraz potężnym obszarem działań wrogich i  korupcjogennych. Finansowanie jednego podmiotu nie rozwiązuje żadnych problemów społecznych, one je tworzy.

 

lp

Ilość podmiotów ubiegających się o dofinansowanie (klaster, konsorcjum)

Poziom finansowania projektu

Wariant łagodny

Wariant pośredni

Wariant agresywny

1

1

10%

 

 

2

2

15%

 

 

3

3

20%

25%

 

4

4

25%

30%

 

5

5

30%

35%

30%

6

6

35%

40%

35%

7

7

40%

45%

40%

8

8

45%

50%

45%

9

9

50%

55%

50%

10

10-14

55%

60%

55%

11

15 i powyżej

60%

62%

60%

 

Prawda, że genialnie proste.... Oczywiście istnieje jakiś optymalny model cyfrowy, którego należałoby mozolnie poszukać.Rolą administracji powinna być kontrola prawna przedsięwzięcia. Te działania są i wykonalne i potrzebne.

ne.